HISTORIA & SZTUKA, MAJORKA

Arcyksiążę Ludwig 'Luigi’ Salvator

Arcyksiążę Ludwig 'Luigi’ Salvator, a dokładniej Luigi Salvatore Maria Giuseppe Giovanni Battista Dominico Raineri Ferdinando Carlo Zenobio Antonino. Tak właśnie brzmi pełne włoskie imię tego intrygującego człowieka, którego los połączył z Majorką.

Kim był?

Ludwig Salvator urodził się 4 sierpnia 1847 r. Jako syn panującego wielkiego księcia Toskanii Leopolda II i jego żony Marii Antonietty z Sycylii. Jako potomek toskańskiej gałęzi dynastii Habsburgów-Lotaryngii cieszył się niezwykle liberalnym wykształceniem.

Krzewiono w nim skromność, pracowitość i intelekt – cnoty, które odcisnęły piętno na jego dalszym życiu. Zamiast uczyć się etykiety dworskiej, młody arcyksiążę wolał zajmować się nauką przyrody, języków a także opiekować się swoim szympansem „Gorilla”. Rodzina musiała opuścić Florencję w 1859 roku z powodu rewolucji i osiedliła się w zamku Brandeis pod Pragą. Wydawało się, że Ludwig Salvator – spragniony edukacji – powinien być przygotowany karierę polityczną.

Jednak wkrótce ten bystry, młody człowiek zdał sobie sprawę, że nie jest zainteresowany karierą urzędniczą ani wojskową. Liczne podróże w młodości wzbudziły w nim tęsknotę za morzem i ciepłymi zakątkami Europy.

Nixe, wierna towarzyszka podróży

Dlatego cesarz „udzielił mu urlopu” i w 1867 r. Ludwig Salvator wyjechał w celach naukowych na Baleary, pod pseudonimem „Ludwig Graf Neudorf”. Dzikie piękno Majorki i życzliwość jej mieszkańców zrobiły na nim takie wrażenie, że już trzy lata później zdecydował i to właśnie Majorka będzie jego domem. Jako dumny posiadacz „dyplomu kapitańskiego na długie dystanse” nabył jacht parowy „Nixe” o długości 51 metrów i spalającego 28.8t węgla na dobę (kto wtedy myślał o ekologii dzisiejszymi kategoriami?;))

„Instynkt wędrowny jest cechą wrodzoną człowiekowi. Tylko tak zwana cywilizacja, wiele obowiązków, jakie ludzie na siebie nakładają, wymaga stabilnego życia. W żaden inny sposób tego naturalnego instynktu nie można realizować tak dobrze, jak na jachcie. pracy na pokładzie, czy to literackiej, artystycznej czy naukowej. Tym zadaniom można poświęcić niepodzielną uwagę z wszelką potrzebną pomocą, a jednocześnie od czasu do czasu zachwycać oko nowymi wyobrażeniami; chcę powiedzieć: odśwież ducha jednocześnie spacerując i podróżując w nowe miejsca, tworzy się w czasie pracy sposób wypoczynku, którego osoba osiadła na próżno szukałaby ”.

Ze swoją ukochaną Nixe arcyksiążę podróżował po Morzu Śródziemnym przez wiele dziesięcioleci, zwykle w towarzystwie około 20-osobowej świty. Na pokładzie znajdowały się również psy, koty, ptaki, małpy człekokształtne i wszelkiego rodzaju inne stworzenia, więc współcześni określali statek jako „Arkę Noego”.

W tamtych czasach, jego jacht wraz z inwentarzem zawsze wywoływał sensację w portach. Oprócz nawigacji, jego szczególne zainteresowania skupiały się na naukowym badaniu nieznanych wysp i odcinków wybrzeża. W tym celu stworzył kwestionariusz o długości około 100 stron, zatytułowany „Tabulae Ludovicianae”.

Po przybyciu na dany obszar docelowy arkusze były rozdawane wykształconym mieszkańcom, np. Burmistrzowi, lekarzowi, nauczycielowi, sędziemu i księdzu, z prośbą o zebranie jak największej ilości danych na temat ich wiedzy i pracy. Następnie arcyksiążę oceniał kwestionariusze wraz ze swoimi współpracownikami. Ludwig Salvator często podróżował w towarzystwie swojego majorkańskiego sekretarza Don Antonio Vivesa i przewodników.

To pozwoliło mu szczegółowo opisać krajobraz, florę, faunę, populację i kulturę. Zawsze nosił ze sobą małą beczkę w kształcie kuli wypełnionej indyjskim atramentem, długopis i papier. W ten sposób stworzył mnóstwo mistrzowskich rysunków, które uzupełniały opisy. Z tych wszystkich danych Ludwig Salvator ułożył obszerne rękopisy, które wydrukował własnym kosztem w wydawnictwie Mercy w Pradze, w formie ekstrawagancko zaaranżowanych książek.

Nakład liczył tylko 500 książek, które arcyksiążę rozdawał przyjaciołom, współpracownikom oraz innym osobom i instytucjom zainteresowanym jego twórczością. Dzięki znanemu wydawcy Leo Woerl z Berlina część książek trafiła nawet na sprzedaż. Prace naukowe Ludwiga Salvatora szybko zyskały międzynarodowe uznanie. W konsekwencji zyskał uznanie wielu akademii oraz instytucji.

Tajemnicze wyspy…

Jego bliski przyjaciel, Juliusz Verne, wzorował bohatera swojej powieści „Matthias Sandorf” właśnie na Ludwiku Salvatorze. Niepokój „największego kronikarza Morza Śródziemnego” wzbudził zainteresowanie opinii publicznej krajobrazami, które, jak sądził, były niesprawiedliwie mało znane i rzadko uczęszczane. Jego uwaga nie była skierowana na klasyczne ośrodki kultury, ale na małe i nieodkryte regiony.

Na przykład wyspy Paxos i Antipaxos, Itaka, Levkas i Zante (Zakynthos) na Morzu Jońskim. Wyspy Liparyjskie na północy Sycylii, małe wyspy Giglio, Ustica i Alboran, a zwłaszcza Baleary: Majorkę, Minorkę, Eivissę (Ibiza) i Formenterę, które wówczas – dziś trudno w to uwierzyć – w dużym stopniu były nieznane.

W 1869 roku ukazał się pierwszy tom jego liczącego 6000 stron monumentalnego dzieła „Baleary, opisane słowem i obrazem”, poświęcone cesarzowi Franciszkowi Józefowi. Praca składa się z siedmiu pojedynczych i dwóch podwójnych tomów. Za tę pracę otrzymał złoty medal na wystawie światowej w Paryżu w 1878 roku. Najdrobniejszy chrząszcz i inne stworzenia, wszystkie typy roślin, meteorologia, historia, folklor, architektura, opisy krajobrazu, bardzo szczegółowe opisy populacji, jej zwyczaje, piosenki, wiersze, prawie wszystko jest opisane w tej słynnej i do dziś niezrównanej w swoich odmianach monografii.

Arcyksięcia fascynowało nie tylko Morze Śródziemne. Szczególnie zainteresował go postęp techniki, który był wówczas reprezentowany na wielkich wystawach światowych. W 1881 roku zdecydował się odwiedzić wystawę światową w Melbourne w Australii. Jako zdeklarowany pacyfista inspirował się – jego zdaniem – pokojowym wpływem tak dużych wydarzeń. W swojej książce „Coś o wystawach światowych” wydanej w 1911 r. – na trzy lata przed wybuchem I wojny światowej – pisał:

„Ile z góry przyjętych opinii, ile uprzedzeń usuwa poznanie innego narodu, życie w jego kraju? Twierdzę, że gdyby jednostki lepiej się znały, nie traktowałyby się wrogo ”.

Miał też wizjonerskie przemyślenia dotyczące organizacji wystaw światowych, na przykład prośbę o infrastrukturę dostosowaną do potrzeb osób niepełnosprawnych. („Dostępne dla wózków inwalidzkich”).

Kuzynka Sisi…

Szczególna kongenialność ducha połączyła królewskiego 'włóczęgę’ z cesarzową Elżbietą (znaną jako „Sisi”), która darzyła wysoko wykształconego arcyksięcia wielkim szacunkiem. Odwiedziła go dwukrotnie swoim jachtem Miramar na Majorce. Jej nieobecność w Wigilię Bożego Narodzenia 1892 r. doprowadziła do plotek na dworze wiedeńskim. Zamiast spędzać dzień ze swoim ascetycznym mężem, spędziła go ze swoim tęgim kuzynem. „Mam nadzieję, że gruby Luigi dba o twoje dobro”, taki telegram otrzymała od swojego zaniepokojonego, oburzonego i zazdrosnego męża.

Ekologia

Arcyksiążę stworzył prawdziwy raj na Majorce. W ciągu 30 lat stopniowo wykupił cały pas przybrzeżny o długości 16 i szerokości do 10 kilometrów, między Valldemossą a Deią. Na tych terenach nie wolno było ściąć ani jednego drzewa, ani wybudować domu. Wszystkie zwierzęta, które nie były trzymane w celach spożywczych, mogły cieszyć się niezakłóconym życiem aż do naturalnej śmierci. Specjalnie dla współczesnych turystów, którzy chcieli doświadczyć tej wyjątkowej linii brzegowej, Ludwig Salvator założył pensjonat Can Madó Pilla. W nim podróżni otrzymywali trzydniowe bezpłatne zakwaterowanie. Musieli przywieźć tylko „zapasy żywnościowe”.

Wytyczył około 12-kilometrową sieć ścieżek aż w górach Serra Tramuntana, które do dziś wtulają się w krajobraz. W najpiękniejszych punktach widokowych założył tzw. „Miradores”, małe mury z ławeczkami, z których można było podziwiać piękno wybrzeża i zachody słońca.

Arcyksiąże czy pasterz?

Na Majorce wokół „Archiduque”, niekoronowanego króla Balearów, narosły niezliczone legendy i opowieści. Znakiem rozpoznawczym Ludwiga Salvatora była jego wyjątkowo niepasująca do tytułu odzież. Preferował prosty ubiór aniżeli szaty godne arcyksięcia. Wolał przebywać w społeczeństwie ludzi prostych. „Od których często można się było dowiedzieć więcej niż od wielu wielu uczonych” i nie przywiązywał szczególnej wagi do wyglądu zewnętrznego. Nosił luźne garnitury lub proste szaty, wiązał mankiety sznurkiem. Czasem zdarzało się – ku jego uciesze – że ktoś wziął go za pastucha, marynarza, kucharza czy robotnika rolnego. Kiedyś otrzymał nawet napiwek od rolnika z Majorki, któremu pomógł wyciągnąć ciężarówkę z bagna. „Pierwsze pieniądze zarobione przeze mnie”, jak później z dumą opowiadał.

s-estaca-mallorca-majorka wycieczki cocomano

Zaś na dworze wiedeńskim uchodził za uczonego ekscentryka i skrytego komunistę. Jedyny mundur, jaki miał, który był tak stary, że pękał w szwach, wywoływał rozbawienie. Wyśmiewany z powodu pomarszczonego wyglądu arcyksiążę odpowiedział: „Lepiej wielopłaszczyznowy (biorąc pod uwagę różne fałdy) niż prosty (umysłowy)!”

Opowiadano wiele historii o niezwykłym życiu miłosnym arcyksięcia, który nigdy się nie ożenił. Beznadziejnie ulegał atrakcjom obu płci, a zwłaszcza pięknu kobiet z Majorki. Catalina Homar, córka stolarza, zajęła szczególne miejsce w tym miłosnym kalejdoskopie. Cieszyła się doskonałą edukacją pod skrzydłami swojego mentora Ludwiga Salwatora, nauczyła się kilku języków i awansowała na zarządcę winnic arcyksięcia. Centrum jej życia był mały wiejski dom S’Estaca zaprojektowany przez samego Ludwiga Salvatora. Na sąsiednich posiadłościach rosły winogrona Malvasier. Za wina z tych winogron arcyksiążę i Catalina Homar zdobyli wiele nagród na międzynarodowych wystawach – nawet w Ameryce.

Dziś w tym domu mieszka gwiazda Hollywood Michael Douglas, który jest wielkim fanem „Archidux”. Niedawno zainicjował w Valldemossie centrum informacyjne „Costa Nord”. Jednak nie ma on szczęścia w uprawie winorośli.

I wojna światowa

W roku 1914, kiedy wybuchła I wojna światowa, długie, pełne radości i twórcze życie Ludwiga Salvatora. Przepełnione nonkonformizmem, wolnością i miłością, dobiegało końca. Na najwyższy cesarski rozkaz Ludwig Salvator musiał wrócić na zamek Brandeis pod Pragą. Podczas gdy wojna szalała i przyniosła ogromne szkody już śmiertelnie chory arcyksiążę opublikował swoje ostatnie, wzruszające dzieło. „Czułe wyrażenia i wyrażenia uczuć w dialekcie friulskim” („Magari un pagnut in dìe vuarê-si ben, benedete! ”-„ Wystarczy kawałek chleba dziennie, jeśli tylko się kochamy, kochanie! ”).

12 października 1915 roku w Brandeis zmarł Ludwig Salvator. Zamiast spoczywać w swojej ukochanej posiadłości Miramar, „gdzie słońce swoim złotym światłem zalałoby jego grobowe wzgórze”, „Diogenes z książęcego rodu”, jak nazwał go kiedyś hiszpański poeta Unamuno, Salvator spoczywa teraz w niszy krypty kościoła kapucynów w Wiedniu.

Przy okazji ciekawych postaci związanych z Majorką, warto zglądnąć do artukułu o wspaniałym artyście – Miró.

Jeżeli artykł się podoba, dajcie znać w komentarzach 🙂 Może macie jakieś uwagi?

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.